Przygotowujemy się do udziału w Wyborach do Sejmu i Senatu. Gdańsk 2023r.
Wybory 2023

Rozmowa z Janem Millerem, prezesem partii Wolni i Solidarni.

Wychodzimy na prostą.

Wybory - Jan Miller

Partia Wolni i Solidarni (WiS) powstała w 2016 r. Jednak po roku czy dwóch latach działalności doszło w niej do różnych zawirowań. Było realne zagrożenie, że zniknie z mapy polskich partii politycznych.

Marszałek Sejmu ś.p. Kornel Morawiecki jako przeciwnik okrągłego stołu i prawdziwy patriota założył partię Wolni i Solidarni w celu naprawy wielu nieprawidłowości w naszym kraju. Problem w tym, że dołączały do niej też osoby, które nie utożsamiały się z ideami, dla których partia została powołana oraz takie, które widziały w niej tylko trampolinę do jakiejś własnej kariery lub indywidualnych korzyści. Po śmierci pana przewodniczącego ludzie ci, nie widząc dla siebie korzystnej przyszłości, postanowili rozwiązać partię. Swoim działaniem lub zaniedbaniem doprowadzili do tego, że wobec partii podjęto działania sanacyjne i w rezultacie w partii zaczęli rządzić kolejni kuratorzy niektórzy w sposób kryminogenny.

To chyba późniejsza reaktywacja partii Wolni i Solidarni nie była im na rękę?

Sprawa jest dość złożona, bo wraz z odejściem Kornela Morawieckiego wielu naszych prawdziwych, oddanych działaczy utraciło wiarę w sens dalszego istnienia partii, w jej powodzenie. I trudno się dziwić, bo dla wielu osób pan przewodniczący był niekwestionowanym przywódcą i autorytetem i trudno było im pogodzić się z faktem, że miałby go ktoś inny zastąpić. Dla nich partia bez pana Kornela już nie była tą samą partią. Wtedy też uaktywniły się osoby, o których wspomniałem, a które podczas choroby przewodniczącego Morawieckiego i zaraz po jego śmierci zaciągnęły w imieniu partii różne finansowe zobowiązania. Środki te zostały przez nich sprzeniewierzone, a partia wpadła w finansowe kłopoty. I to tym osobom najbardziej zależało, aby partia przestała istnieć. Może liczyły, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan, a potem wszystko ucichnie i pójdzie w zapomnienie? Być może tym sposobem chciały uciec od spłaty długów, których narobiły? Zamiast teraz uderzyć się w piersi i jakoś nam pomóc, to nas szkalują, chcą nam w różny sposób zaszkodzić. Te głosy powoli cichną, ale ciągle jeszcze wprowadzają niepotrzebny ferment w naszych szeregach.

Reaktywacja działalności WiS spotkała się też z krytyką byłych posłów WiS i członków stowarzyszenia Solidarności Walczącej. Co było tego powodem? Dlaczego to stowarzyszenie rości pretensje do WiS? Wszak to dwie odrębne organizacje.

A propos Solidarności Walczącej… Stowarzyszenie to jest nam bardzo bliskie, Jesteśmy przecież jak to rodzeństwo tego samego ojca, bo to Kornel Morawiecki był twórcą i stowarzyszenia, i partii. Tak też uważa bardzo wielu członków tego stowarzyszenia, z którymi jesteśmy w stałym przyjaznym kontakcie. Przeciwnego zdania jest zarząd stowarzyszenia, który demonstruje swoje niezadowolenie rozsyłając różne protesty do mediów. Nie bardzo wiem o co im chodzi, mogę się tylko domyślać, że oni jako jedyni uzurpują sobie prawo do spuścizny po Kornelu Morawieckim, jego zasług dla Polski, nie chcą by jakiś inny podmiot był z nim kojarzony. Mam jednak nadzieję, że kiedyś zrozumieją swój błąd lub wyprowadzą go z niego ich członkowie, że jeszcze znajdziemy jakąś wspólną platformę współpracy w drodze do poprawy bytu naszej umęczonej wspólnej Ojczyzny.

Natomiast byli posłowie WiS utracili swoje członkostwo w partii na własne życzenie przechodząc do PIS-u. Prawdopodobnie upatrywali tam większych szans dla siebie. U nas po śmierci przewodniczącego musieliby zakasać rękawy i wziąć się do roboty, a im chyba nie bardzo chciało się cokolwiek robić.

Wychodzi na to, że wszystkich problemów nie udało się jeszcze zażegnać, że partia nie wyszła jeszcze na prostą?

Nasze problemy obecnie polegają głównie na spłacaniu długów, których narobili nasi poprzednicy w partii, ci o których wcześniej wspominałem, ci pseudo przyjaciele pana Kornela. Żadna z tych osób nie poczuwa się teraz do obowiązku ani uregulowania długów, ani jakiejkolwiek innej pomocy w wyjściu z finansowego dołka. Nie zareagował też syn pana Kornela – pan premier, którego prosiliśmy o pomoc, a o którym jego ojciec wypowiadał się zawsze z wielką miłością i troską. Zostaliśmy więc z tym pasztetem sami. Spłacamy te długi z funduszy prywatnych nie chcąc dopuścić aby ktokolwiek mógł z tego powodu źle wypowiadać się o naszym założycielu i przewodniczącym.

Odsunięte zostało niebezpieczeństwo likwidacji partii i to nas cieszy. Teraz musimy zebrać członków i sympatyków, zrobić analizę działalności wszystkich okręgów wojewódzkich, poznać siebie nawzajem i swoje możliwości oraz policzyć się od nowa. Tak, że wyjście na prostą zajmie nam jeszcze trochę czasu. Ale jesteśmy na dobrej drodze.

To jakie jest dzisiaj status quo tej organizacji?

Na szczęście w naszej partii nie brakuje ideowców chcących naprawiać ten kraj nie oczekując nic w zamian, do których też się zaliczam. To ich oddanie i zaangażowanie trzyma partię przy życiu i chwała im za to. Nie da się ukryć, że jesteśmy poobijani, mamy problemy wizerunkowe, bo w niektórych województwach został on nadszarpnięty przez osoby wcześniej zarządzające. W chwili obecnej cały wysiłek wkładamy więc w zdobycie zaufania społeczeństwa. Jest to o tyle ważne, iż obecnie bardzo intensywnie odbudowujemy struktury partii.

Dodam, że 26 września 2021 r., zostały powołane nowe władze partii – Zarząd, Rada Krajowa, Krajowa Komisja Rewizyjna oraz Sąd Koleżeński. Udało się spłacić już większość długów partii, spłacić zaległy czynsz i tym samym utrzymać siedzibę partii na Wiejskiej w Warszawie. Obecnie został powołany Zespół d/s Statutowych. Ten najważniejszy dokument w partii nie był zbyt przejrzysty, nie odpowiadał w pełni naszym potrzebom i dzisiejszym realiom i z tego powodu wymaga pilnych zmian. Póki co, cieszy nas to, że wszystkie podjęte przez nas działania zostały uwieńczone sukcesem. Ale przyznaję, przez jakiś czas nie było nam do śmiechu.

W pierwszym okresie swojej działalności partii WiS, gdy miała ona swoje przedstawicielstwo w Sejmie, choć nie była w koalicji rządzącej to wyraźnie popierała PiS. W jakim kierunku dziś partia zmierza? Po której stronie sceny politycznej można ją odnaleźć?

Prawdą jest, że nasi byli przedstawiciele w Sejmie przypochlebiali się PiS. Można powiedzieć, że pracowali na to, aby później przyjęto ich do tej partii. Na szczęście to już przeszłość. My reprezentujemy partię środka, nie dzielimy społeczeństwa ze względu na wyznanie, pochodzenie, przekonania, orientacje seksualną i z tym podobnych powodów. Do swoich szeregów zapraszamy wszystkich, którzy posiadają obywatelstwo polskie, mają w sercu patriotyzm i losy naszej ojczyzny nie są im obojętne.

W kilkunastu ostatnich latach polska scena polityczna została zdominowana przez rywalizację dwóch partii prawicowych – Prawo i Sprawiedliwość i Platformę Obywatelską. PO chce decentralizować państwo, wzmocnić samorządy, odpartyjnić Senat, zmienić prawo wyborcze, wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze. Postuluje umiarkowany liberalizm – podatek liniowy, budżet zadaniowy oraz zmniejszenie deficytu budżetowego. Jest za uczestnictwem Polski w UE. Z kolei w kwestiach społecznych Platforma prezentuje raczej konserwatywne stanowisko. Sprzeciwia się legalizacji związków partnerskich, aborcji oraz eutanazji.

Z kolei PiS – przynajmniej w deklaracjach – opowiada się za zwiększeniem praw dla ofiar przestępstw i zaostrzeniem kar dla przestępców, widzi Polskę w UE, a także jest bardzo proamerykańskie. PiS chce zmienić konstytucję. Sprzeciwia się zalegalizowaniu eutanazji, aborcji na życzenie, rejestracji związków homoseksualnych oraz „miękkich narkotyków”. W odniesieniu do gospodarki jest za progresywną skalą podatkową, wsparciem dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz reformą finansów publicznych, sprzeciwia się pochopnie przeprowadzanej prywatyzacji, chce by państwo kontrolowało strategiczne spółki. Do którego z tych programów jest Pańskiej partii bliżej?

Z całą pewnością daleko nam do Platformy Obywatelskiej, która skręciła w lewo i nie jest już partią prawicową, a tylko z takimi chcemy współpracować. Jesteśmy za udziałem Polski w strukturach międzynarodowych opartych na współpracy, a więc Europą Ojczyzn a nie federacją. Uważamy, że solidaryzm czy demokracja nie mogą być fikcją. Sprzeciwiamy się egoizmowi środowisk politycznych – władza nie może być celem samym w sobie, bo to tworzy korupcję i inne patologie. Chcemy stać się tak bardzo oczekiwaną przez nasz naród trzecią siłą. Staramy się być partią patriotów, których jak mniemam jeszcze trochę w naszym kraju pozostało. Chcemy działać na rzecz ponownego zjednoczenia naszego narodu tak obecnie skłóconego. Chciałbym jasno powiedzieć, że pójdziemy po władzę nie dla korzyści własnych, partyjniactwa czy kolesiostwa, ale po to by przeprowadzić w Polsce gruntowe zmiany.

A odnosząc się do spraw najbardziej aktualnych w polskiej polityce, gospodarce – co dla WiS byłoby najważniejsze: walka z inflacją, upominanie się o różne grupy społeczne i ich prawa czy kwestie praworządności?

Ja nie jestem ekonomistą, ani ekspertem, ale słucham, co ci fachowcy mają w takich sprawach do powiedzenia. I co oni mówią? A no to, że aby ograniczyć inflację to przede wszystkim trzeba ograniczyć wydatki państwa, w tym socjalne. Mówią, że trzeba wstrzymać skup papierów wartościowych, wypuścić na rynek obligacje – wszystko po to, aby ograniczyć ilość pieniędzy na rynku. Być może nawet trzeba jeszcze podnieść stopy procentowe, ale pod warunkiem, że te wszystkie działania będą spójne, żeby nie było tak jak jest obecnie: banki podnoszą stopy procentowe, aby wyciągnąć pieniądze z rynku, a państwo non stop je na rynek wypuszcza, ot chociażby przez takie socjalne nieprzemyślane rozdawnictwo. Rozwiązania systemu wsparcia społecznego w Polsce, zdaniem ekspertów, i to tych niezależnych, bo tylko takich słucham, też wymagają weryfikacji. Oni bardzo wyraźnie wskazują m.in. na błędy polityczne i na brak pomysłu, jak spowolnić inflację. A trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że gwałtowne zahamowanie inflacji może spowodować recesję, kryzys, podobnie jak w latach 90, a to też nieciekawa perspektywa. Ja dobrze pamiętam tamte czasy.

Ale żeby nie było, że chciałbym pozbawić ludzi pomocy ze środków publicznych? Owszem, niech dostają, ale te grupy, którym jest najtrudniej – seniorzy, osoby niepełnosprawne, rodziny wielodzietne czy niedostosowane. Obecnie jest to często pomoc bezwarunkowa.

Spór o praworządność trwa w naszym kraju od wielu lat, ale teraz przybrał na sile. O co w nim chodzi? A no o to, że Wyrok Trybunału Konstytucyjnego o nadrzędności prawa krajowego nad unijnym wzbudził wiele kontrowersji i wielu uznało go za podważenie fundamentów Unii Europejskiej. Największym punktem spornym było manipulowanie przez koalicję rządzącą przy Sądzie Najwyższym. Na Polskę nałożono karę – 1mln euro dziennie. Czy Polsce jest to potrzebne? Nie! Uważam, że Konstytucję trzeba uaktualnić, trzeba też poprawić różne kodeksy, bo ich przepisy nie wyczerpują wszystkich potrzeb w tej kwestii. Nie trzeba wiele przy nich kombinować, ale np. wzmocnić prawa osób pokrzywdzonych w wyniku przestępstw, bo u nas jest tak, że to przestępca ma większe prawa od ofiary.

Najważniejsze wyzwanie na dziś?

Nie dopuścić by pogorszyła się jakość życia Polaków.

To może skupmy się teraz na założeniach programowych WiS. Jakie one są? Mógłby Pan wymienić choćby te najważniejsze?

Naszym celem jest przebudowa ustroju Polski. Najważniejsze punkty tej zmiany to: solidaryzm oparty na dwóch mechanizmach – konkurencji i współpracy. Polityka – jako forma aktywności ideowej, społecznej, politycznej budującej zaufanie, tworząca warunki do rozwoju gospodarczego i poprawy życia obywateli. Istotą jest łagodzenie sporów. Nie godzimy się na „rozrywanie” społeczeństwa na wrogie sobie ugrupowania, polityczne, społeczne. Polityka państwa jest wyniszczona w sferze wartości. Wspólnota – chcemy poprawić poszanowanie osoby, świadomość wspólnego dobra, odpowiedzialności za niego. Popieramy większy udział obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych w skali kraju oraz regionalnie.

Przytoczyłem nasze najważniejsze założenia programowe. Nad pozostałymi pracują nasze komisje programowe. Przedstawimy je w całości przed wyborami, a na razie niech o nas świadczy nasza deklaracja ideowa. Jest ogólnodostępna, bo jest zamieszczona na naszej stronie internetowej.

Prawie wszystkie polskie partie budują swoje struktury w podobny, bardzo tradycyjny sposób. WiS przyjęło w tej kwestii inną zasadę? Jaką?

Na ogół partie budowane są ,,od góry” przez partyjnych liderów. Widzimy w tym wiele fałszu, możliwości dobierania członków i organizowania władz pod swoje prywatne potrzeby. My w przeciwieństwie do tych partii organizujemy się ,,od dołu”.

To może wspomnijmy chociażby o tych najważniejszych zasadach naboru do partii?

Przyjęliśmy praktykę, która doskonale się sprawdza, bo – co bardzo istotne – ogranicza napływ do partii tak zwanych karierowiczów. Chcesz zaistnieć – nie ma znaczenia kim byłeś, kim jesteś, u nas każdy jest równy, istotna jest praca i jeszcze raz praca. Zasada organizowania się jest prosta: minimum 4 osoby tworzą koło, minimum 3 koła powołują zarząd powiatowy, minimum 3 powiaty powołują zarząd wojewódzki. Przewodniczący zarządu powiatowego automatycznie wchodzą w skład zarządu wojewódzkiego. Dodam, że ten ma dużą samodzielność w podejmowaniu decyzji, m.in. obsadzaniu wszelkich list wyborczych.

Do kogo mogą zgłaszać się zainteresowani?

Osoby zainteresowane członkostwem stałym lub wspierającym mogą zgłaszać się do kół działających na ich terenie, zarządów powiatowych lub pełnomocników wojewódzkich, do których kontakty zamieszczone są na naszej stronie (www.wolniisolidarnipartia.pl) albo bezpośrednio do mnie tel. 505-385-313.

Jak wyobraża Pan sobie najbliższe wybory parlamentarne, samorządowe? Szczególnie w kontekście udziału WiS w tych wyborach?

Odpowiem krótko: we wszystkich wyborach, które są przed nami zamierzamy wystawić swoich przedstawicieli.

WiS wystartuje sama czy w koalicji? Prowadzicie już jakieś rozmowy? Z kim byłoby Wam po drodze?

Jak większość partii dążymy do samodzielnego startu w wyborach. Prowadzimy już odpowiednie działania i organizujemy koalicję wokół siebie w tym celu, ale dziś jeszcze trudno jest ocenić czy sami damy radę przejść cały ten proces, czy będziemy musieli wejść w porozumienie z innymi ugrupowaniami. A jeśli będzie konieczna ta druga opcja, to też jest za wcześnie aby mówić z kim moglibyśmy tę koalicję wyborczą zawrzeć. Choć nie ukrywam, dostajemy już różne propozycje. Niektóre z nich są całkiem poważne i godne rozważenia.

Trwałość większości rządowej wisi na włosku. Co rusz targają nią jakieś napięcia lub kryzysy. W każdej chwili może dojść do przyśpieszonych wyborów. Co wtedy? Wybory to ogromne przedsięwzięcie finansowe, a WiS nie dysponuje takimi funduszami, jak partie obecne w Sejmie, które otrzymały od państwa wielomilionowe dotacje.

Myślę, że większość rządowa dotrwa do końca. A jeśli chodzi o fundusze… z pewnością będzie nam trudniej niż partiom, które czerpią pełnymi garściami z państwowych dotacji. Będzie to wymagało od nas dużego wysiłku organizacyjnego, zaangażowania członków, wkładu ich pracy w kampanię wyborczą, ale mam nadzieję, że poradzimy sobie z tym problemem – to po pierwsze. A po drugie – przecież nikt nam nie mówił, że będzie lekko i łatwo. Jesteśmy na taki wysiłek psychicznie przygotowani.

W chwili obecnej panuje przekonanie że wybory wygrywa się głównie dzięki potężnym funduszom.

Parę milionów na koncie z pewnością znacznie ułatwiłoby przeprowadzenie kampanii wyborczej. Ale ich nie mamy, więc będziemy musieli napracować się bardziej niż inni. Musimy zdobyć zaufanie społeczeństwa. Zrobimy to dobrym przykładem, dobrym programem. Zrobimy wszystko, aby wyborcy uwierzyli, że my naprawdę chcemy coś dobrego dla nich zrobić.

Czyli działacie wedle zasady ,,jakoś to będzie” i ,,jeśli nie teraz, to kiedy”?

I im wcześniej, tym lepiej. Chcemy bowiem mieć realny wpływ na rządzenie krajem, bo tylko w ten sposób możemy zrealizować nasz program. A wbrew pozorom, mamy duży kredyt zaufania w polskim społeczeństwie. Jeżdżę po Polsce, spotykam się z różnymi ludźmi, środowiskami. A wie pani co ludzie mówią? Mówią, że teraz nie mają na kogo głosować. Głos na kogoś trzeba oddać, więc oddają, ale to jest tak jakby musieli wybierać między dżumą a cholerą. Wręcz zapewniają, że jak wystartujemy to będą na nas głosować.

A wyobraża Pan sobie, że opozycja porozumie się i wystartuje z jednej listy wyborczej? WiS przyjąłby zaproszenie na taką listę?

Znając polskich polityków i obserwując podejmowane przez nich decyzje raczej trudno wyobrazić sobie taką listę choć uważam, że gdyby powstała to miałaby szansę na dobry wynik w wyborach. Powiem więcej, w chwili obecnej zasadne jest powstanie nowej patriotycznej koalicji i jeśli taka inicjatywa by się pojawiła to poważnie rozważylibyśmy przyłączenie się do niej. Bo żeby zmienić coś na tej polskiej scenie politycznej, to potrzeba znacznej siły. Jeżeli PiS nie zrozumie, a pewnie nie zrozumie swojego położenia, nie oczyści się z ludzi, którzy mu szkodzą, nie odbuduje zaufania w społeczeństwie, to na pewno nie będzie w stanie samodzielnie utworzyć rządu po następnych wyborach. To byłoby szansą dla ugrupowań, które dziś są w opozycji, albo z polityką PiS nie do końca się zgadzają. Ale na razie to ta wspólna lista pozostaje tylko w sferze gdybania.

Dziękuję za rozmowę.